Kościoła rk nie lubię. A miejscami nawet nienawidzę. Szczerze i bezinteresownie. No, chyba że uznamy, że moim interesem i celem jest upadek Kościoła – no, to tak, jestem interesowny.
Trudno, żebym kochał instytucję, która nienawidzi tego, kim jestem. Bo co prawda zawsze w przedstawiciele opcji katolickiej dyskusjach twierdzą, że nie mają nic do homoseksualistów (swoją drogą, katechizm nie wspomina o biseksualistach
), ale nie trawią homoseksualizmu. No to skoro miłość do chłopców, która opisuje część mojej osobowości, jest odrzucana przez KRK, to jak mam kochać Kościół? No jak?
A tym bardziej bogów mam w dupie. Czytaj więcej »